Obserwuj nas na:

Fajowe opowiadania

Bróg Fajka......jak bajka

Dawno, dawno temu , była sobie (i wciąż bywa) śliczna, urocza i miła fajka zwana Mr.Bróg. Nikt nie wiedział jakiego rodzaju było TO o!!!! ... nie dość że każdy identyfikował TO wg. własnych orientacji. Niektórzy spoufaliwszy się, będąc z nią w zażyłych stosunkach nie używali określenia Mr.(ang. Pan) a TO odwzajemniało się dozgonną sympatią i wiernością dopóki śmierć nie rozłączy. Jej rodowód sięga stuleci wręcz biblijnego raju, swoje pisane korzenie ma na Kresach dawnej Rzeczypospolitej w pięknym staropolskim mieście Przemyślu- Stolicy Polskiej Fajki. Ma wiele osobowości; jest dumna - artystyczna ale i skromna bo generalnie tylko do palenia tytoniu, bryluje w towarzystwie ale też jest radością i ciszą ceremoniału....

Będzie to krótka opowieść o przygodach i magicznej podróży fajki Bróg po różnych zakątkach Świata;

Polska - tu jest wszędzie przemierzając wzdłuż i wszerz nasz kraj , i jak żadna inna poddawana jest ciągłym próbom podczas różnych turniejów fajczarskich , dostosowując się do zmieniających się trendów i gustów jej orędowników. Z takich prób wychodzi zwykle z laurami, jak to było np. w 2000 roku w Sulęcinie gdzie w ustach Danusi Putel osiągnęła z 3 gramami "Adventure" czas, do dziś nie pobity 3godz.45 min. 8s. Wszędzie gdzie bywa a jest wszędzie , jest zauważalna i jak to fajka wzbudza zainteresowanie młodych i przyjaźń starszych. Najbardziej poważnie i serdecznie przyjmowana jest w Modlnicy obok Krakowa, także na Pijarskiej, Sukiennicach w Krakowie, na Kruczej w Warszawie i Poznaniu na Szczanieckiej i w Gdańsku na Dworcu, w Łodzi,w Zakopanem i wszędzie tam gdzie tylko ktoś oczekuje dobrej fajki jest na pewno.

Jako pierwsza w Polsce występowała turniejowo za granicą......
Czechy - naród chyba najbardziej rozmiłowany w fajkach ćwiczył turniejowo Bróg fajkę kilkakrotnie w Uherskie Hradiste, Libercu czy w Olomoucu u naszego Jana Cetkovskiego, w fajkę ze starych beczek po winie.
Bułgaria, Węgry czy Rumunia - gości fajki poprzez przedstawicieli TTI z tych krajów Niemcy- już od lat we Wriezen tamtejszy Klub Fajki podczas konkursów fajczarskich gości i wybiera Mr.Bróg , pewien jej atrakcyjnej obecności.
Włochy-z Toscani ,Calabrii, czy Ligurii pozyskujemy wrzosiec doegzystencji fajki Bróg tutaj też mamy kilku zaprzyjaźnionych briarcuterów i fajkarzy.
Francja – przebywając we francyskiej stolicy fajki Saint Claude dostała się do tamtejszego merostwa jako znak przyjażni polsko francuskich fajkarzy.
Wielka Brytania- z tego kraju pochodzi cała lingwistyka fajczarska , także Mr.Bróg występując w co zacniejszych Marketach.
Litwa – obecna na stołach fajczarzy poprzez dystrybucje E.Volskisa
Ukraina- tu we Lwowie były turnieje gdzie fajka Bróg z zakarpackiej wiśni w kooperatywie z Zenonem Palczewskim poddawana była testom turniejowym.
USA- w Chicago kilka razy obecna była na zjeździe najpiękniejszych fajek na Świecie, ucząc pod okiem Jacka Schmidta ludzi z Ameryki obcowania z fajką …. .
Rosja – ten ogromny rynek popytu na atrakcyjne wyroby powoduje, że jest tam obecna w mocnej obsadzie od St.Petersburga do Władywostoku, dzięki www.mrbrog.ru
Chiny- udaje się być Bróg Fajce także w Chinach
Oczywiście reszta świata jest także obłożona Brogową fajką choć nieco mniej. Oczywiście myślę, że nie ma kraju na świecie gdzie by jej nie było a jej podbój świata trwa. Za zasługi otrzymała w 2003 roku nagrodę " Skrzydła Podkarpacia" a Lidera przedsiębiorczości 2006 roku. W 2004 roku przez kilka tygodni występowała na deskach Teatru im.Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Nie może się opędzić od błysków fleszy, wywiadów w prasie ,radiu i telewizji.
A przemyski Szwejk nijak, nie wykonałby żadnego manewru bez fajki Bróg. Cały rok 2007/2008 była podziwiana w Muzeum Fajek i Dzwonów jako najokazalsza w kolekcja w Przemyślu . Pomaga też finansowo dzieciom w Polsce i za granicą poprzez różnorakie Akcje Charytatywne Aż w końcu w uznaniu dla przemyskiej fajki, także Bróg postawiono fajce pomnik. A jak przyjmowano ją na zamku w Baranowie Sandomierskim…. i ja tam byłem miód i wino piłem a jaką fajkę paliłem ..?. Marszałłkowie wojewódzcy, stwierdzili że jest fajka ważnym elementem kultury i ..łup w Mr.Bróg nagrodą . Telewizje (tvn) chcąc pokazać jak "Polak Potrafi" filmowali fajkę Mr.Bróg ze wszystkich stron,oj, napudrowała się fajka swojej główki , oj napudrowała… Czego zaś nie napisano w tej bajce, Wy pomyślcie, pomyślcie o fajce jakie to z Wami zaznała przygody czy wyschła na słońcu, czy wpadła do wody sprawowała się dzielnie , czy się rozkleiła? A pewne jest jedno, że gdy z Wami była Budowała wraz z Wami, taki skrawek duszy Gdzie spokój i przestrzeń i człowiek się wzruszy.. I tak przyjacielu, niech Cię wiedzie droga Pamiętając o przyjaźni nie zapomnij Broga I tak kończę te jak powieść , bajkę Sięgam znów po moją najlepszą, Mr Bróg fajkę.......

Kapitan Pykpyk

Maria Terlikowska

Kapitan Pykpyk siedzi na beczce,
Palcem ubija tytoń w fajeczce.
Zapalił.
Pyknął.
Pyk-pyk z fajeczki!
No i zaczyna z pierwszej beczki:

- Czy wiecie, skąd ja mam tę fajkę?
Wiec raz zawijam na Jamajkę.
Taka to wyspa.
Niezbyt wielka.
Rum na niej rośnie.
Wprost w butelkach.
Idę spróbować rumu kapkę -
A tu mi zrywa wicher czapkę!
To, proszę państwa był huragan.
Ale nic, myślę, grunt odwaga!
Chwytam się drzewa,
Drzewo - wyrwane!
Więc lecę z drzewem nad oceanem!
Lecę ja, lecę. Czas się dłuży.
Co robić w czasie tej podróży?
Wiec myślę: czasu mam chwileczkę -
I wystrugałem tę fajeczkę.

Tu Pykpyk pyknął znów z fajeczki -
No i zaczyna z drugiej beczki:
- Ta fajka w życiu moim długim.
Wielkie oddała mi przysługi.
Chociażby wtedy, z huraganem.
(Lecę ja, lecę nad oceanem...)
Lecę dzień, tydzień... Awantura!
Patrzę: coś płynie.
Lodowa góra!

No i jak tutaj mnie widzicie
Wylądowałem na jej szczycie.
Jakoś za dużo tego lodu.
I strasznie ziębi mnie od spodu.
Szczęściem nadpływa ryba-piła:
Zaraz cię złowię moja miła!
Trzymając ją za płetwy mokre
Wypiłowałem z lodu okręt.
A teraz komin... Ach, to bajka!
Od czego rozum, no i fajka.
Z cybucha fajki komin czynię.
I zaraz biorę kurs na Gdynię.
A w Gdyni cały port mnie wita:
"Niech żyje Pykpyk, nasz kapitan!".

Tu Pykpyk pyknął znów z fajeczki
No i zaczyna z trzeciej beczki:..

Tu Pykpyk pyknął znów z fajeczki
No i zaczyna z trzeciej beczki
-Nie koniec na tym .W miesiąc potem
Miałem przygodę z morskim kotem.
Co, co? Że nie ma morskich kotów?
Są właśnie! Przysiąc jestem gotów!
Widziałem sam na własne oczy
Jak morski kot na pokład wskoczył.
Co mu się stało? Bo ja wiem?
Pewnie przed morskim zmykał psem....
Ten kot podobny był do foki,
Ale uszaty, kociooki.
Był wyczerpany niesłychanie,
Bo mruknął: "Panie kapitanie,
Jestem dziś zdenerwowany,
Ze proszę dać mi waleriany..."
Co, waleriana? Nie mój kocie.
Niech walerianę piją ciocie.
Zapal fajeczkę, siądź na koi-
Fajka cię zaraz uspokoi...
I od tąd wszystkie koty z bajki
Ogromnie lubią palić fajki.

Tu Pykpyk pyknął znów z fajeczki-
No i zaczyna z czwartej beczki

-Niedługo potem, słowo daję,
Płynąłem z kotem na Hawaje.
To dość daleko, lecz ja trafię,
Choćby dwa razy było dalej...
Aż tu utknęliśmy na rufie-
I nie możemy ruszyć wcale.
Wiecie, na morzach południowych
Pełno jest tych raf koralowych.
W kadłubie statku wielka dziura!
Zaraz toniemy. Awantura!
W porcie się takie dziury spawa-
Ale pod wodą ? Trudna sprawa.
Wszyscy do szalup!
Ja ze statku
Sam zejdę z kotem na ostatku.
A statek tonie coraz głębiej...
Gdzie kot? Przy burcie ! Z fajką w gębie!
Pyknął. Frunęła dymu chmurka....
Hop! I do morza daje nurka!
Krzyknął: "Podłubię przy kadłubie,
Bo spawać statki bardzo lubię!"
I - śpiewająco czy miaucząco
Załatał dziurę na gorąco...
Czym dziurę spawał? Fajką spawał.
A jak- to tylko kocia sprawa.
To Pykpyk pyknął znów z fajeczki-
No i zaczyna z piątej beczki:
-Niedługo potem, daję słowo,
Miałem przygodę z morską krową.
Ciężkie to zwierzę - ale w wodzie
Tysiąc koziołków fika co dzień.
A kiedy fika - gruba, duża -
To, oczywiście, morze wzburza.

I taka duża krowa, kot mi świadkiem,
Fiknęła tuż przed moim statkiem...
Fika i fika jaki najęta -
A tu bałwany na dwa piętra!
Więc myślę sobie: " Ładny kwiatek!
Zaraz mi fiknie cały statek"
Ale od czego rozum w głowie?
Siennik przynieśli mi majtkowie,
Mój stary bosman spieszy z wędką,
Rozpruwa siennik - byle prędko...
Biorę na haczyk wiązkę siana -
I morska krowa już złapana!
Mój kot otoczył ją opieką -
I odtąd pija świeże mleko.

Tu Pykpyk pykną znów z fajeczki -
No i zaczyna z szóstej beczki:
- W Chinach kupiłem fajki nowe,
Bo kot nauczył palić krowę.
Lecz nie narzekam na wydatek,
Bo za to sławny jest mój statek:
Kot, krowa morska - i paląca! -
Tego nie znajdziesz wśród tysiąca,
Ale dorzeczy. Otóż w Chinach
Prawie zginąłem przez rekina.
Jakoś na lewo od Hong-Kongu
Mój statek znalazł się w przeciągu:
Zerwał się wicher niesłychany,
Silny jak cztery huragany.
Już wszystkie maszty połamane,
Bocianie gniazdo wraz z bocianem...
A wokół statku, słowo daję,
Rekiny - wielkie jak tramwaje...
Wtem fala mnie z pokładu zmiata!
No, myślę, po mnie! Koniec świata!
A tu się rekin przytelepał
Długi - jak tramwaj i przyczepa...
Chcesz zjeść Pykpyka?
Zbytni zaszczyt!
I fajkę wsadzam mu do paszczy...
Rekin, gdy poczuł dym gryzący,
Zakaszlał - jasne, niepalący!
A kot mi w porę rzucił linę -
I tak umknąłem przed rekinem.

Tego rekina, daję słowo,
Wziąłem na linkę nylonową.
I zaraz biorę kurs na Gdynię:
Popłyń na smyczy mój rekinie!
Tak to wróciliśmy do Polski:
Ja, morska krowa i kot morski.
Z fajkami w zębach, z miną błogą
Na ląd schodzimy pewną nogą.
Za nami rekin szedł na smyczy...
Nie szedł? A kto się z tą bestią liczy?
Chciał, nie chciał - musiał iść i kwita,
Kiedy mu kazał pan kapitan!
Zresztą ten rekin, daję słowo.
Zatruł się kiszką pasztetową.

I dziś - wśród innych osobliwości
Drabinę mam z rekinich ości.
Trzymam w mieszkaniu tę drabinę,
Ale wystaje mi kominem,
A nawet - lecz, to tajemnica -
Sięga szczeblami do księżyca...
Tu Pykpyk znowu pykną z fajki -
I do widzenia.
Koniec bajki.

Kotek i czapla

Bogdan Brzeziński

Pewien kotek palił fajkę
Czasem, gdy nie drzemał.
Raz chce palić - a tu widzi,
Że tytoniu nie ma!
Poszedł kotek do trafiki
I powiada:
- Proszę
Do mej fajki dać tytoniu
Za całe trzy grosze!
A trafikę miała czapla,
Dosyć młoda jeszcze,
Która cały dzień chodziła
Po dębowej desce.
Gdy pan kotek ją poprosił
O tytoń do fajki,
Czapla rzekła:
- Czy pan może
Jest tym kotkiem z bajki?
Mama mi opowiadała
Raz taką bajeczkę,
Że był kotek, który palił
Namiętnie fajeczkę.
- Owszem, jestem kotkiem z bajki
Wszystko tu się zgadza!
A czy pani jest tą czaplą,
Co po desce chadza?
Nieustannie spaceruje
Po dębowej desce
I tak będzie wciąż chodziła
Długo, długo jeszcze?
- Tak, mój panie, jak pan widzi,
Spaceruję stale,
I zabawne, że zmęczenia
Nie odczuwam wcale!
Cieszę się, żem panią poznał!
- Mnie też bardzo miło,
I że tu się spotkaliśmy -
Dziwnie się złożyło...
Niech pan fajkę już zapali,
Proszę, tu węgielek!
Lecz ostrożnie, żeby nie spadł,
Bo będzie bąbelek!
A gdy palił kot fajeczkę,
Rozmawiali jeszcze,
Że przyjemnie spacerować
Po dębowej desce.

Language selection: